Polska Akademia Umieje̜tności <Krakau> / Komisja Historii Sztuki [Editor]; Polska Akademia Nauk <Warschau> / Oddział <Krakau> / Komisja Teorii i Historii Sztuki [Editor]
Folia Historiae Artium — NS: 2-3.1997

Page: 121
DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/fha1997/0125
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
łomnego zmiennika”16. Patronował bowiem wojennym
zapasom, ale i łamiącej wszelki opór przemocy. Perso-
nifikacje walki ofensywnej i defensywnej w postaciach
Eris i Alkę zdobiły egidę Zeusa. Trzecia widoczna na
słynnej tarczy postać, o imieniu Joke, uosabiała Pościg17.

Grottger, jak pamiętamy, nie przedstawił w bezpo-
średnim sąsiedztwie Bitwy (ryc. 5) pobojowiska, lecz
dwóch niedobitków szukających schronienia w zasypa-
nym śniegiem przysiółku. Porębski mając na myśli ten
karton zwrócił uwagę na jego „gwiazdkową” aurę18. Ten
odnoszący się do pory roku termin oddaje zarazem wła-
ściwy zimowej scenerii nastrój. Może też charaktery zo-
wąd określony stan ducha, a więc pełen troskliwej życz-
liwości stosunek mieszkańców szlacheckiego zaścian-
ka do niespodziewanych przybyszów.

I tak młody mężczyzna w przewiązanym wstążką ka-
peluszu, sprawiający wrażenie jakby przed chwilą wrócił
z przejażdżki, wiedzie utykającego najwyraźniej powstań-
ca ku otwartym drzwiom widocznego tylko częściowo
budynku. Natomiast dziewczyna w skromnej, ozdobio-
nej białym kołnierzykiem sukni z podwiniętymi powy-
żej łokcia rękawami, czego wymagało zapewne wyko-
nywane przez nią uprzednio zajęcie, zaintrygowana nie-
zwykłym poruszeniem wokół domu, z którego wybie-
gła tanecznym krokiem, schwyciła oburącz uzbrojoną
prawicę mężczyzny z obwiązaną głową w taki sposób,
jakby chciała go powstrzymać przed jakimś niewcze-
snym posunięciem.

Tę interwencję wymogły zapewne przyniesione przez
Żyda wieści. Pod ich wrażeniem dziewczyna się cofa,
nieruchomiejąc w dość przedziwnej, lecz dobrze tłuma-
czącej jej zalęknienie pozie. Oniemiała nagłe, o czym
świadczą na wpół otwarte usta, patrzy wytężonym acz
cokolwiek szklanym wzrokiem w dal. W tę samą stronę
spogląda, tyle że marsem, osłaniając przy tym ręką oczy,
stojący tuż obok powstaniec. Żyd, na którym zawiesiła
baczne spojrzenie tylko jedna z wyobrażonych w tej
scenie postaci, mianowicie spiesząca gdzieś z dzieckiem
wśród opłotków kobieta w chuście, przybiegł ze zło-
wieszczą wiadomością „na ugiętych nogach”. 2 niemniej-
szym pośpiechem musiało podążać za nim strwożone
dziecko, skoro z jego nóżki zsunęła się pończocha.
Uniósłszy w górę ręce w geście znamionującym przeję-
cie lub lament19, malec - wychylając się - zerka w tym
kierunku, jaki wskazuje wyciągniętym ramieniem pod-
ekscytowany Żyd. Jego strój, podobnie zresztą jak odzie-
nie towarzyszącego mu dziecka, dowodzi że decyzję o

'"Homer, Iliada, przekł. I. Wieniewski, Kraków 1984 (tekst wg
wyd. londyńskiego z r. 1961), ks. V, w. 891.

17 Tamże, w. 734-750.

18 P o r ę b s k i, o. c., s. 137.

|l) Motyw uniesionych w górę rąk, który pojawia się w niezliczo-
nej liczbie dzieł obrazujących zbiorowe lub indywidualne tragedie,
znane z mitologii oraz świeckiej i świętej historii, spotykamy nader
często w scenach ilustrujących temat Opłakiwania, np. w Dyptyku

powiadomieniu niedobitków oraz przyjaznych im ludzi
o pościgu powziął w jednej chwili. W jarmułce, lecz bez
krępującego swobodę ruchów kaftana, lewym ramie-
niem przytrzymuje niedbale zwinięty tallit oraz schwy-
cone naprędce, konieczne do umocowania tiffelin, rze-
mienie i paski. Czas naglił go tak bardzo, iż nie zdołał
nawet schować zabranych rzeczy do wepchniętej pod
pachę skrzyneczki. Biegnąc w lekkich pantoflach nie
zostawiał, zwłaszcza na udeptanych już w śniegu ścież-
kach, głębszych śladów, dzięki czemu mógł łacniej zmylić
albo i zgubić pogoń.

Ponieważ Grottger, rozmyślnie zresztą, nie pokazał
jej uczestników, nie wiadomo czy podchodzili pod sio-
ło w pojedynkę czy ławą. Nie ulega natomiast wątpli-
wości, że idąc pewnie i szparko, bo bez związanej z
szukaniem tropów mitręgi, wnet znaleźli się w polu
widzenia stojącego przed domem powstańca. Śnieg,
który w obrazie ukazującym Bitwę nie miałby, poza
walorami czysto malarskimi, większego znaczenia, w
Schronisku pełni dodatkowe funkcje. Tworząc dosko-
nałe tło dla manifestowanej przez mieszkańców wioski
gotowości udzielenia pomocy ludziom znajdującym się
w potrzebie, jest zarazem czynnikiem dramatyzującym
ich położenie i determinującym w znacznej mierze roz-
wój akcji. Wszak wyraźnie rysujące się na śniegu ślady,
które można dostrzec w dolnej partii kartonu, wiodą
wprost do domu ofiarującego niedobitkom schronie-
nie.

O wyglądzie tego parterowego budynku, poza tym
że jest chędogi, niewiele więcej można powiedzieć, po-
nieważ przedstawiony został fragmentaiycznie. Jeśli zaś
sprawia wrażenie jakby wyrósł ponad miarę przy lewej
krawędzi kartonu, która go zresztą - podobnie jak i górna
- przecina, to dzieje się tak dlatego, że artysta przyjął
niski i sugerujący bliski dystans punkt widzenia. Warto
przy tym zwrócić uwagę na sposób rozmieszczenia wy-
obrażonych w pobliżu domu postaci. Zestawione są one
w dwie paiy, wprawdzie jedna twarzą do ściany a dru-
ga plecami, lecz zarazem obok siebie, w jednym rzę-
dzie. Tak ujęte nie tylko prezentują się w całej okazało-
ści, ale i demonstrują zachodzące między nimi relacje.
Można by nawet rzec, że wystawiają je na pokaz.

Jak się te relacje kształtują? Dziewczyna chwyta za
rękę powstańca. Jakkolwiek tym gestem go mityguje,
to przecież i bierze w opiekę. Mężczyzna w kapeluszu
podaje poszkodowanemu żołnierzowi ramię. Służy mu
w ten sposób wsparciem, ale i ubezpiecza. Gdyby Grott-

wiedeńskim Hugona van der Goes w Kunsthistorisches Museum w
Wiedniu (zob. M. J. F r i e d 1 a n d e r, Early Netherlandish Painting,
IV, Leyden-Brussels 1969, nr kat. 4, s. 68, tabl. 6; J. San der, Hugo
van der Goes. Stilentwicklung und Chronologie, Mainz 1992 (Berliner
Schriften zur Kunst, 3), tabl. 19 po s. 224). Nie ma oczywiście żadne-
go dowodu, że Grottger, chcąc odmalować wrażenie niepokoju, ja-
kie w żydowskim dziecku wywołała wieść o śmiertelnym niebezpie-
czeństwie - powtórzył układ rąk młodej niewiasty z obrazu van der
Goesa, ale nie można też wykluczyć, że zetknął się z tym dziełem.

121
loading ...