Państwowy Instytut Sztuki [Editor]; Stowarzyszenie Historyków Sztuki [Editor]
Biuletyn Historii Sztuki — 16.1954

Page: 475
DOI issue: DOI article: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/bhs1954/0541
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
ANNA DOBRZYCKA

GERRIT WILLEMSZ. HORST W POZNAŃSKICH ZBIORACH

W galerii poznańskiego Muzeum Narodowego znaj-
duje się interesujący obraz malarza holenderskiego
związanego z kręgiem Rembrandta 1. Treścią jego jest
historia młodej dziewczyny kartagińskiej, branki Scy-
piona Afrykańskiego, którą wódz rzymski wspaniało-
myślnie oddaje narzeczonemu. W mrocznym wnętrzu,
przesiąkniętym ciepłobrunatnym tonem, na tle monu-
mentalnych kolumn, ukazuje się na podwyższeniu po-
stać rzymskiego wodza w lśniącej złotem tunice i czer-
wonym płaszczu. Z dumnym, ale życzliwym gestem
zwraca się ku młodej parze. Otaczają go dostojnicy i
żołnierze. Wśród nich zwracają na siebie uwagę: opar-
ty o rzeźbiony pulpit z księgami starzec, rembrandtow-
ski w typie, ubrany w czerwony płaszcz i żołnierz w
stalowej, chłodnej zbroi, nałożonej na zielona wo-nie-
bieski strój, z piórem tej samej barwy. Poniżej stoi
dziewczyna w złotej, lśniącej naszyciami sukni i per-
łach, z rozpuszczonymi jasnymi włosami, podając dłoń
Alluciusowi, klęczącemu obok w zielonej, oliwkowej
tunice. Za młodą branką, dziękczynnym gestem składa
ręce jej ojciec, starzec z ogorzałą twarzą, w złocistym
ugrowym płaszczu. Z tą barwą harmonizuje suknia
klęczącego ze srebrnym dzbanem niewolnika, grająca
ciepłą plamą karminu obok chłodnych odcieni niebies-
kiego płaszcza i oliwkowej tuniki Alluciusa. Z lewej
strony, z głębi nadchodzą słudzy z podarunkami. Obok
rozrzuconych na ziemi, połyskujących srebrem i złotem
naczyń, klęczy na pierwszym planie matka dziewczyny,
starsza kobieta w brunatnej sukni, z zastygłym gestem
rozłożonych rąk, zwrócona ku Scypionowi. Z prawej
strony wyłania się z mroku starzec z małym murzyn-
kiem; u ich stóp leżą trofea wojenne mieniąc się sre-
brem na ciepłym brunatnym tle, a niedbale rzucona
draperia gra gorącą czerwienią.
Obok gestów postaci, zwracających się w stronę
rzymskiego wodza, elementem wiążącym kompozycję
jest światło. Nieśmiało, delikatnie połyskując na ozdob-
nych naczyniach, rzuca refleksy na twarze, stopniowo
je oświetlając i błyszczy w szczegółach stroju; z wraż-
liwością rembrandtowskiej szkoły rozprasza mrok wo-
kół centralnych figur i z całą siłą skupia się na złoto
oświetlonej postaci dziewczyny i na młodym Scypio-
nie, obwieszonym złotymi łańcuchami.
Obraz, wchodzący w skład kolekcji radcy dworu
Bacha we Wrocławiu, w pierwszych dziesiątkach XIX
wieku, uchodził za dzieło Rembrandta 2. Po włączeniu
do zbiorów wrocławskiego Muzeum Śląskiego przypisy-
wano go Diiwettowi3. Z jego też etykietą wisi obec-
nie w galerii poznańskiej. Atrybucja ta zdaje się jednak
budzić pewne zastrzeżenia i skłania do rewizji autor-
stwa obrazu.
Jacob de Wet, zwany Diiwett, identyfikowany z Jo-
hanem de Wett 4 (1610—1697) jest uczniem i naśladow-

1 Ol. pł., 109 X 140 cm, wł. Muzeum Narodowego
w Warszawie, nr inw. 186035, ks. dep. MNP 219.
2 Katalog der Bildergalerie im Standehause zu
Breslau, III wyd., Breslau 1863, s. 14, nr 57.
3 Schlesisches Museum zu Breslau. Beschreiben-
des Verzeichniss der Gemalde, Breslau 1902, s. 119, nr
112; Thieme-Becker, Allgemeines Kiinstlerlexikon
XXXV, s. 458.
4 Fiissli H., Allgemeines Kiinstlerlexikon, 1820, II;
Thieme-Becker XXXV, s. 458; Heverkom P., De schil-
der Jacob de Wet in Schotland, Oud Holland XVII

cą Rembrandta. Maluje sceny biblijne, przedstawione
rodzajowo we wnętrzach świątyń lub na tle pejzaży,
o niedużych figurkach. Jego niewielkie przeważnie
obrazki odznaczają się dużym wdziękiem w ugrupowa-
niu postaci; staranny rysunek łączy się z wyraźną ten-
dencją do idealizacji człowieka; w małych scenkach
de Weta powtarza się często jakiś „prześwit'1 w postaci
otwartej architektury z dalekim widokiem lub otworu
w skałach, przez które ukazuje się rozległy pejzaż5.
Element krajobrazu odgrywa w twórczości de Weta
znaczną rolę, ograniczając postać ludzką w scenach bi-
blijnych do sztafażu („Uczynki miłosierdzia", Haarlem).
Porównanie obrazu z historią Scypiona w muzeum
poznańskim z twórczością Jakuba de Wet mocno pod-
waża przypisywane mu od lat autorstwo. Niewielkie
postacie, gubiące się w monumentalnych wnętrzach
lub niknące w tle majestatycznych pejzaży, nie znaj-
dują odpowiednika w scenie z kartagińską dziewczyną,
w której „grają" sami ludzie. Architektura jest tylko
milczącym tłem. Tym co najbardziej nas zbliża tu do
Jakuba de Wet, jest ciepły, brunatny koloryt i echa
rembrandtowskie. Ale wśród wielu naśladowców wiel-
kiego Holendra znalazł się jeden, który być może, bliż-
szym jeszcze będzie naszemu obrazowi. Jest nim Ger-
rit Willemsz. Horst. Zdolny, przedwcześnie zmarły ar-
tysta, „historienschilder", znany jest z kilku zaledwie
olejnych obrazów w galeriach Berlina, Hagi, Sztokhol-
mu i w zbiorach prywatnych6 7. Urodzony około 1613
roku w Muiden, w czternastym roku życia udaje się
na naukę do Antoniego Hendriksz. de Lust, znanego
w Amsterdamie malarza martwych natur1. 20 lipca
1626 Willem Jansz. van Muiden, ojciec Gerrita zawiera
umowę z mistrzem Antonim, który zobowiązuje się
kształcić nowego ucznia w malarstwie i zapewnić mu
całkowite utrzymanie8. Skąpe źródła archiwalne nie-
wiele mówią o dalszych losach młodego malarza. W la-
tach 1633—36 jest Horst przypuszczalnie związany z
warsztatem Rembrandta, ucząc się tu — być może —
współcześnie z Govertem Flinckiem9; długo potem jesz-
cze ulega silnym wpływom rembrandtowskiej szkoły.
W latach czterdziestych, około 1647—48 wyjeżdża do
Włoch10; ślady jego pobytu w Italii odnajdują się w
notatce archiwum rzymskiego. Wynikiem podróży
włoskiej są caravaggiowskie echa w późnym okresie
jego twórczości. W 1652 roku malarz kończy życie;
księgi kościelne notują, że 15 października Gerrit Wil-
lemsz. Horst pochowany został w Nieuwe Kerk w Am-
sterdamie.
Obok znanej martwej natury w zbiorach berlińs-
kich, malowanej w duchu Kalfa, pozostałe obrazy Hor-
sta to sceny rodzajowe lub biblijne. Jedyny portret
malarza to najpiękniejsze chyba jego dzieło — uroczy

(1899), s. 191—2; Hamann R., Hagars Abschied bei Rem-
brandt und im Rembrandt-Kreise, Marburger Jahrbuch
fiir Kunstwissenschaft 8—9 <1936), s. 514.
5 Por. scenę biblijną oraz Pejzaż w zbiorach Mu-
zeum Narodowego w Warszawie.
8 Bredius A., Gerrit Willemsz. Horst, Oud Holland
L (1933), s. 1.
7 Thieme-Becker XVII, s 533.
8 Bredius A., jw., s. 6.
9 Valentiner W. R., Zum Werk Gerrit Willemsz.
Horst’s, Oud Holland L (1933), s. 243.
10 Bredius, jw., s. 1.

475
loading ...