Zakład Architektury Polskiej i Historii Sztuki <Warschau> [Editor]
Biuletyn Historii Sztuki i Kultury — 11.1949

Page: 160
DOI issue: DOI article: DOI article: DOI Page: Citation link: 
https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/bhsk1949/0166
License: Free access  - all rights reserved Use / Order
0.5
1 cm
facsimile
NOTATK! NAUKOWE

BIBLIOTEKA ARCHITEKTA JANA DE WITTE ORAZ SYNA JEGO JÓZEFA
O tym. że Jan de Witte był bibliofilem i zbieraczem książek wiedziano od dość
dawna *). Badacze jego twórczości artystycznej Z. Hornung i T. Mańkowski, bądź
o tym wspomnieli w swych pracach, bądź znali z autopsji w bibliotekach publicznych
książki, należące ongiś do niego. Małą jednak przywiązywano wagę do tego faktu,
dość odległego od zagadnienia twórczości tego artysty.
Przypadkiem przeglądając starodruki biblioteki łańcuckiej Potockich natrafi-
łem w nich na liczne, odręczne ekslibrysy Jana de Witte oraz syna jego Józefa. Są-
dząc, że możliwie wierne odtworzenie warsztatu pracy artysty, poznanie jego kultury
oraz sfery zainteresowań, nie jest obojętne w dążeniu do zaznajomienia się z pro-
cesem twórczości, sporządziłem katalog książek obydwu de Wittów celem opubliko-
wania z krótkim komentarzem.
Sporo już napisano tomów o stosunku człowieka do książki, od traktowania
jej jako narzędzia pracy aż do snobistyczno-bibliofilskiej ambicji zachowania rzad-
kiej książki niemal w stanie nietykalności. Faktem jest, że księgozbiór gromadzony
przez długie lata z pewną stałą pasją, lub świadomym planem, stoi w dość wyraź-
nym stosunku do właściciela biblioteki. Architekci często miewali biblioteki, a przy-
najmniej biblioteczki, lub zbiory dzieł ilustrowanych i rycin, dotyczących architektu-
ry i wogóle sztuki. Miał je w Dreźnie zarówno Knóffel jak i Longuelune, choć ten
ostatni w mniejszym stopniu. Spośród naszych architektów posiadał poważną bi-
biotekę, której całość spłonęła dopiero w Warszawskim Powstaniu, Tylman z Ga-
meren.
Na początku słów parę wyjaśnienia wędrówki książek Wittego do Łańcuta.
Kto pamięta biografię Wittego ten łatwo się domyśli, że przez Potockich nie daleką
była droga do Łańcuta, choć książki te musiały przejść z jednej ich linii do drugiej.
Dość znaną, acz najpewniej dotąd niepoznaną dokładnie, była romantyczna czy mo-
że bardziej cyniczna historia odstąpienia w r. 1796 za kilka ponoć milionów złotych
przez gen. Józefa de Witte Szczęsnemu Potockiemu, słynnej z urody Greczynki Zofii
z domu Clavone Celice, spopularyzowanej przez portret P. Battoniego i liczne jego
kopie ^).
Sądząc z ekslibrysów, pieczątek na książkach, z odręcznych ekslibrysów obydwu
de Wittów oraz zebranych w Łańcucie informacji — książki te trafiły początkowo do
Tulczyna, a stamtąd zostały wywiezione do Paryża, gdzie pozostawały do śmierci
Mikołaja Potockiego w r. 1923. Po tym czasie wróciły do kraju, do Łańcuta. Nie
zaznały i tu dłuższego spokoju, gdyż po drugiej wojnie światowej najcenniejsza
część biblioteki Łańcuckiej, łącznie z dawną Tulczyńską, a starodruki w szczegól-
ności, znów powędrowała zagranicę, tym razem bodaj że do Szwajcarii. Jest więcej
niż prawdopodobne, że wśród starodruków były i najokazalsze książki z biblioteki
Jana de Witte. A zbierał on druki nie tylko sobie współczesne, lecz wiele miał ksią-
żek z XVI i XVII w., a trafiają się druki i z końca XV w.
Fakt rozproszenia książek de Wittów pozwoli na odtworzenie zaledwie części
jego księgozbioru, nie wiadomo w jakim stosunku ilościowym i jakościowym stojącej
do reszty tegoż księgozbioru. Jednakowoż zapoznanie się choćby tylko od strony
karty tytułowej i ekslibrysów z książkami de Wittów rzuci pewne nowe światło na
tę wybitną postać naszego baroku.

SIEKIERKA, Zabiegi numizmatyka polskiego w XVIII w. Rocznik dla ar-
cheologów 1871.
Al. KRAUSHAR, Obrazy i wizerunki historyczne. Trzy żony Szczęsnego
Potockiego. Warszawa 1906, s. 286.
loading ...